Przegląd półek w poszukiwaniu czegoś na sos do indyka... O jest! Puszka mleczka kokosowego!
Filet z indyka kroimy na małe kawałki, podsmażamy na patelni. Dodajemy podsmażoną cebulkę z czosnkiem. W między czasie obieramy, myjemy i kroimy marchewkę w słupki, mieszamy z pędami bambusa. Mięso dodajemy do cebulki i posypujemy mieszanką azjatyckich przypraw, sosem sojowym i podsmażamy. Dodajemy marchew i pędy bambusa. Wlewamy zawartość puszki mleczka kokosowego, dodajemy opakowanie serka śmietankowego typu almette. Przykrywamy i dusimy na wolnym ogniu. Po kilku minutach próbujemy i przyprawiamy sos. Dobrze jest dodać pół łyżeczki musztardy dijon. Dusimy pod przykryciem aż mięso będzie gotowe do zjedzenia. Przyprawy stosujemy wg uznania, ale dobrze jest dodać kurkumę, gałkę muszkatołowa i jakby było trochę mdłe, kilka kropel cytryny lub limonki. Podajemy z ryżem, makaronem lub kaszą jaglaną. Sos jest aksamitny i przepyszny. Dzięki serkowi nie trzeba dodawać mąki do zagęszczania.
niedziela, 17 czerwca 2012
niedziela, 10 czerwca 2012
Conieco o herbacie
herbata jest jednym z najczęściej po kawie pijanych napojów ciepłych. Rozgrzewa nas w zimne dni, z dodatkami koi przeziębienie i uspakaja, gdy mieliśmy za dużo na głowie. Mało kto, chociaż coraz częściej sięgamy po te inne niż ekspresowe. Coraz więcej znamy rodzai i smaków. Ja osobiście najbardziej lubię zieloną z dodatkami korzennych przypraw. Ale co tak naprawdę wiemy o herbacie? Jest jej kilka rodzai: czarna, czerwona, zielona i biała. Jak się okazuje wszystkie są zbierane z tego samego krzaczka Camelia sinensis i każda, niezależnie od koloru jest żródłem polifenoli, które ograniczają powstawanie wolnych rodników, które zaś degradują nasze dna co prowadzi do szybszego starzenia się naszego organizmu. Picie herbaty kojarzy nam się z Japonią. Z całą tradycją, specjalnymi imbrykami, ceremonią i harmonią towarzyszącą temu wydarzeniu.
Teraz trochę historii.
We wspomnianej Japonii w XV-tego wieku pojawia się ceremonia picia i parzenia herbaty nazywana Drogą herbaty, która oznacza drogę do doskonałości i została wprowadzona przez buddyjskiego mnicha. Na temat całej ceremonii dokładniej można przeczytać tutaj: Herbata. Celem całej ceremonii jest wyciszenie się i dążenie do harmonii. Nie powinniśmy zatem pić jej w biegu na stojąco tylko usiąść i się odprężyć.
Japonia nie jest jedynym krajem z dużą tradycją herbacianą. jest pewien wielki kraj, który również rozmiłował się w jej cierpkim smaku.
Rosja, bo o niej mowa, fikuśne imbryczki i filiżanki zastąpiła samowarem i szklankami z ozdobnymi uchwytami. Rosjanie również pieczołowicie parzyli herbatę a transportowali ją przez długie miesiące z Chin. To właśnie dzięki temu długiemu okresowi transportu zawdzięcza swoją nazwę: herbata karawanowa.
Nie możemy również zapomnieć o angielskim five o'clock! Anglicy uwielbiają herbatę, zawsze siadają przy niej robiąc sobie przerwę w różnych zajęciach. Mieszkańcy wysp słyną z tego, że dolewają do herbaty mleko. U nas taki napój nazywany jest bawarką i kojarzymy go z ciężarnymi kobietami. Tam jest bardzo powszechny i z własnych rozmów z Anglikami wiem, że są zaskoczeni tym, że u nas herbata z mlekiem jest spożywana raczej tylko przez kobiety w stanie błogosławionym a nie jest tak powszechna, jak u nich.
cdn...
Teraz trochę historii.
We wspomnianej Japonii w XV-tego wieku pojawia się ceremonia picia i parzenia herbaty nazywana Drogą herbaty, która oznacza drogę do doskonałości i została wprowadzona przez buddyjskiego mnicha. Na temat całej ceremonii dokładniej można przeczytać tutaj: Herbata. Celem całej ceremonii jest wyciszenie się i dążenie do harmonii. Nie powinniśmy zatem pić jej w biegu na stojąco tylko usiąść i się odprężyć.
Japonia nie jest jedynym krajem z dużą tradycją herbacianą. jest pewien wielki kraj, który również rozmiłował się w jej cierpkim smaku.
Rosja, bo o niej mowa, fikuśne imbryczki i filiżanki zastąpiła samowarem i szklankami z ozdobnymi uchwytami. Rosjanie również pieczołowicie parzyli herbatę a transportowali ją przez długie miesiące z Chin. To właśnie dzięki temu długiemu okresowi transportu zawdzięcza swoją nazwę: herbata karawanowa.
Nie możemy również zapomnieć o angielskim five o'clock! Anglicy uwielbiają herbatę, zawsze siadają przy niej robiąc sobie przerwę w różnych zajęciach. Mieszkańcy wysp słyną z tego, że dolewają do herbaty mleko. U nas taki napój nazywany jest bawarką i kojarzymy go z ciężarnymi kobietami. Tam jest bardzo powszechny i z własnych rozmów z Anglikami wiem, że są zaskoczeni tym, że u nas herbata z mlekiem jest spożywana raczej tylko przez kobiety w stanie błogosławionym a nie jest tak powszechna, jak u nich.
cdn...
Warzywne placki ziemniaczane
Domownicy moi są przyzwyczajeni, że nie mogę pozostawić potraw ich pierwotnemu przepisowi:) Dlatego właśnie postanowiłam wczoraj przerobić placki ziemniaczane na bardziej warzywne.
Składniki:
korzeń pietruszki
kawałek selera
2-3 marchewki
mała cukinia
2 ząbki czosnku
mała cebula
4 ziemniaki
2 łyżki mąki gryczanej(niekoniecznie)
2-2,5 szklanki mąki pszennej
1 jajko
1 żółtko
zmielone siemie lniane
zmielone płatki owsiane
2-3 łyżki śmietany
0,5 szklanki mleka
sos sojowy
przyprawa do masła
sos imbirowy
zioła
pieprz, sól
jogurt naturalny
olej
masło klarowane
Jarzyny. oprócz ziemniaków ścieramy na małych oczkach razem z czosnkiem i cebulą. Przesmażamy wszystko na maśle z dodatkiem sosu sojowego i przyprawy do masła. Posypujemy to zmielonym siemieniem i płatkami owsianymi w ilości nam odpowiadającej.
Przekładamy do miski i czekamy aż przestygnie. Ścieramy do tego ziemniaki, dodajemy mąki, jajko, żółtko, śmietanę i mleko. W zależności od gęstości ciasta dodajemy albo mąkę albo mleko. Ciasto wychodzi klejące i ciężko schodzi z łyżki na patelnię. Smażymy na rozgrzanym oleju. Placuszki są chrupiące i maja fajne kształty. Cudownie komponują się z jogurtem naturalnym wymieszanym z przyprawą do masła. Są również bardzo pożywne i na długo zaspokajają głód.
Składniki:
korzeń pietruszki
kawałek selera
2-3 marchewki
mała cukinia
2 ząbki czosnku
mała cebula
4 ziemniaki
2 łyżki mąki gryczanej(niekoniecznie)
2-2,5 szklanki mąki pszennej
1 jajko
1 żółtko
zmielone siemie lniane
zmielone płatki owsiane
2-3 łyżki śmietany
0,5 szklanki mleka
sos sojowy
przyprawa do masła
sos imbirowy
zioła
pieprz, sól
jogurt naturalny
olej
masło klarowane
Jarzyny. oprócz ziemniaków ścieramy na małych oczkach razem z czosnkiem i cebulą. Przesmażamy wszystko na maśle z dodatkiem sosu sojowego i przyprawy do masła. Posypujemy to zmielonym siemieniem i płatkami owsianymi w ilości nam odpowiadającej.
Przekładamy do miski i czekamy aż przestygnie. Ścieramy do tego ziemniaki, dodajemy mąki, jajko, żółtko, śmietanę i mleko. W zależności od gęstości ciasta dodajemy albo mąkę albo mleko. Ciasto wychodzi klejące i ciężko schodzi z łyżki na patelnię. Smażymy na rozgrzanym oleju. Placuszki są chrupiące i maja fajne kształty. Cudownie komponują się z jogurtem naturalnym wymieszanym z przyprawą do masła. Są również bardzo pożywne i na długo zaspokajają głód.
sobota, 9 czerwca 2012
Sobotnie resztkowe śniadanie
Sobotni poranek, przed głównymi zakupami. W lodówce oprócz piwa ( mąż odkrył w sobie nagle nutkę kibica...) mało się dzieje. Ale jest makaron z wczorajszego obiadu, serek jeden, drugi a wsród gruszek widać jakiegoś pomidora! czegóż więcej trzeba!
Makaron wrzucamy na patelnię, koniecznie na wcześniej rozgrzane masło klarowane! Skrapiamy sosem sojowym, posypujemy przyprawą do masła i zmielonym siemieniem lnianym. W między czasie kroimy szczypiorek i pomidora. Dodajemy do makaronu. Jak się trochę pomidor rozpuści dodajmy łyżkę lub dwie serka topionego śmietankowego. Mieszajmy aż się rozpuści. Dołóżmy do tego dwie- trzy łyżki serka typu almette również śmietankowego i wymieszamy wszystko, mieszamy aż się składniki połączą, próbujemy i...hmmm...idealne!
Po takim śniadaniu nie zapomnijmy pójść na długi spacer albo wysprzątać całego mioeszkania, co by spalić te kalorie!
Smacznego!
Makaron wrzucamy na patelnię, koniecznie na wcześniej rozgrzane masło klarowane! Skrapiamy sosem sojowym, posypujemy przyprawą do masła i zmielonym siemieniem lnianym. W między czasie kroimy szczypiorek i pomidora. Dodajemy do makaronu. Jak się trochę pomidor rozpuści dodajmy łyżkę lub dwie serka topionego śmietankowego. Mieszajmy aż się rozpuści. Dołóżmy do tego dwie- trzy łyżki serka typu almette również śmietankowego i wymieszamy wszystko, mieszamy aż się składniki połączą, próbujemy i...hmmm...idealne!
Po takim śniadaniu nie zapomnijmy pójść na długi spacer albo wysprzątać całego mioeszkania, co by spalić te kalorie!
Smacznego!
piątek, 8 czerwca 2012
Podziękowania!
Długo mnie nie było, ze względu na ciąże, pobyt w szpitalu i chwilowe rozkojarzenie w związku z ogarnięciem dwójki łobuzów :) Dziękuję za odwiedziny, gdyż są liczniejsze niż się spodziewałam :) Miłej lektury!
Coś owocowego!
W związku z pojawieniem się wreszcie letnich owoców od razu pojawiła się niechęć do zimowych kanapek i naszła mnie chęć na coś owocowego. Po otwarciu lodówki dzisiejszego ranka znalazłam tam biały ser i jogurt naturalny, a w misce z owocami brzoskwinki "ufo".
Wystarczy w dowolnej ilości połączyć te składniki i pyszne, pożywne śniadanko gotowe !!! Humor poprawia się z każdym widelcem :)
niedziela, 12 lutego 2012
Łosoś
Jak to mówią: dobra rybka nie jest zła :)
Dlatego zamiast wrzucać ja na patelnie przykryjmy ją lekką śmietanową kołderką i wstawmy ją do piekarnika, co by jej w te zimne dni cieplej było :)
Łosoś w kołderce
1 kg łososia
2 małe kubki jogurtu naturalnego
3 łyżki śmietany gęstej
suszone pomidory w zalewie około 8-9 sztuk + dwie łyżki tej zalewy
2 łyżki oleju
2 plasterki cytryny
pieprz, sól, cukier
natka pietruszki
Łososia obrać ze skóry i skropić sokiem z cytryny. Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Pomidory pokroić w drobną kostkę i wymieszać z jogurtem, śmietaną, zalewą. Doprawić do smaku. Do żaroodpornego naczynia wlać olej i rozsmarować go. Łososia możemy lekko posolić przed włożeniem do brytfanny. Okryć go dokładnie kołderką i wstawić do piekarnika na około 30 minut. Przed podaniem posypać poszatkowaną natką pietruszki.
Smacznego!!!
Dlatego zamiast wrzucać ja na patelnie przykryjmy ją lekką śmietanową kołderką i wstawmy ją do piekarnika, co by jej w te zimne dni cieplej było :)
Łosoś w kołderce
1 kg łososia
2 małe kubki jogurtu naturalnego
3 łyżki śmietany gęstej
suszone pomidory w zalewie około 8-9 sztuk + dwie łyżki tej zalewy
2 łyżki oleju
2 plasterki cytryny
pieprz, sól, cukier
natka pietruszki
Łososia obrać ze skóry i skropić sokiem z cytryny. Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Pomidory pokroić w drobną kostkę i wymieszać z jogurtem, śmietaną, zalewą. Doprawić do smaku. Do żaroodpornego naczynia wlać olej i rozsmarować go. Łososia możemy lekko posolić przed włożeniem do brytfanny. Okryć go dokładnie kołderką i wstawić do piekarnika na około 30 minut. Przed podaniem posypać poszatkowaną natką pietruszki.
Smacznego!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













