Z reguły nie zastanawiamy się nad doborem oleju czy oliwy. Bierzemy reklamowany olej lub po prostu oliwę z oliwek. A jednak jest to ważna część każdej potrawy i warto poświęcić chwilkę na jej wybór. Postaram się trochę przybliżyć ten temat.
Jeżeli chodzi o oliwę z oliwek to jej smak, zapach czy kolor zależy od gatunku oliwek, pory ich zbierania i sposobu przetrzymywania. Jeżeli oliwa ma bardzo wyraźny, wręcz kwaśny smak to nie znaczy, że jest niedobra, tylko, że jest intensywna i zbierana w najlepszym momencie, zanim do końca dojrzała. Dzięki temu zachowała, jak najwięcej drogocennych składników czyli antyutleniaczy. Gatunki oliw miesza się ze sobą, dzięki temu mamy różne rodzaje, które możemy dopasować do konkretnych potraw. Te o mocniejszym, intensywniejszym smaku i aromacie możemy używać do zup albo do marynowania. Te łagodniejsze do sałatek, żeby nie zdominować smaku warzyw.Jeżeli ktoś lubi smak oliwy to nie musi się przejmować niczym :)
Oliwa z oliwek nie nadaje się do spożycia dopiero gdy zmienia barwę na czerwoną lub pomarańczową. Jest to oznaka jej utlenienia przez złe przechowywanie. Musimy pamiętać, że oliwa nie lubi światła. Musimy ją trzymać w brązowej szklanej butelce, tam, gdzie nie dochodzi słońce.
Oliwa to jednakże nie jedyny tłuszcz płynny do gotowania.
Rodzai jest dużo i każdy do czego innego.
Olej rzepakowy- ma charakterystyczny zapach, jest bardzo zdrowy i nadaje się do wszystkiego, zup, smażenia i sałatek.
Olej słonecznikowy- posiada obojętny smak i przyjemny zapach. Idealny do sałatek, gdyż nie zmienia smaku, ale można go również używać o wszystkiego innego.
Olej z pestek winogron- nie posiada zapachu ani smaku, wytrzymały na wysokie temperatury, uniwesalny w zastosowaniu.
Olej ryżowy- (mój ulubiony) jest idealny do smażenia! Przez wysoką temperaturę smolenia podczas smażenia nie śmierdzi tak! Jest ogromna różnica w porównaniu z innymi olejami. Odkąd go odkryłam, nie używam innego.Do sałatek i ciast też się idealnie nadaje.
Olej sezamowy- tłoczony na zimno, można go używać do sałatek izup, nie wolno na nim smażyć!
Olej z orzechów włoskich- ma intensywny smak i zapach,świetny do sałatek, sosów, żeby wyostrzyć smak. Polecam! Drogi jak szlag, ale warto go mieć :)
Olej z pestek dyni- Ma orzechowo- owocowy smak, do polewania lodów, zup, sosów i sałatek.
Olej kukurydziany- idealnie komponuje się z popcornem:) też go bardzo lubię, nadaje się do wszystkiego i warto mieć go w kuchni. Ryba smażona na nim ma bardzo ciekawy smak.
Olej lniany- jest najzdrowszy ze wszystkich olei, zawiera potężną dawkę kwasów Omega3 i Omega6. Ma intensywny smak i zapach,ale warto się przemóc. Łyżka tego oleju dziennie a możemy być pewni, że nasz mózg i organizm będzie lepiej funkcjonować. Nie nadaje się do smażenia, ale można go przemycać w zupach :)
Teraz możemy wybierać i przebierać i do każdej potrawy używać innego :) Miłego próbowania!!!
środa, 18 stycznia 2012
Smażony makaron
Smażony makaron to jest jedna z moich ulubionych potraw. Coś w niej jest takiego, że na samą myśl cieknie mi ślinka!!!
Smażony makaron
makaron spaghetti lub inny chiński o takim kształcie
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
pędy bambusa w zalewie
1-2 jajka
sól, pieprz
sos sojowy
curry
zioła prowansalskie
olej lub oliwa z oliwek
plaska łyżeczka koncentratu pomidorowego lub łyżka ketchupu, żeby nadać kwaskowego smaku
imbir
Ugotować makaron. Papryki pokroić w paseczki, pędy odsączyć, dodajmy tyle, na ile mamy ochoty. Wsypać to na rozgrzany olej w woku, skropić sosem sojowym i podsmażyć lekko, żeby były chrupiące. Dodać makaron, możemy go wcześniej trochę pokroić, ale straci wtedy wygląd. Wbić jajka, dodać przyprawy, koncentrat i doprawić do smaku. Podsmażać i mieszać energicznie, żeby jajka się dobrze połączyły z makaronem. Gdy będzie już gotowe przekładamy do miseczek.
Potrawa nie jest skomplikowana i można do niej wykorzystać pozostałości po obiadach z całego tygodnia, tzw. przegląd lodówki.
Smacznego!
Smażony makaron
makaron spaghetti lub inny chiński o takim kształcie
1 papryka czerwona
1 papryka zielona
pędy bambusa w zalewie
1-2 jajka
sól, pieprz
sos sojowy
curry
zioła prowansalskie
olej lub oliwa z oliwek
plaska łyżeczka koncentratu pomidorowego lub łyżka ketchupu, żeby nadać kwaskowego smaku
imbir
Ugotować makaron. Papryki pokroić w paseczki, pędy odsączyć, dodajmy tyle, na ile mamy ochoty. Wsypać to na rozgrzany olej w woku, skropić sosem sojowym i podsmażyć lekko, żeby były chrupiące. Dodać makaron, możemy go wcześniej trochę pokroić, ale straci wtedy wygląd. Wbić jajka, dodać przyprawy, koncentrat i doprawić do smaku. Podsmażać i mieszać energicznie, żeby jajka się dobrze połączyły z makaronem. Gdy będzie już gotowe przekładamy do miseczek.
Potrawa nie jest skomplikowana i można do niej wykorzystać pozostałości po obiadach z całego tygodnia, tzw. przegląd lodówki.
Smacznego!
wtorek, 17 stycznia 2012
Marynaty
Czasami mięsko dobrze jest zamarynować, nawet, jeżeli mamy robić zwykłe kotlety. Ja osobiście uwielbiam robić marynaty do mies, mieszać, wymyślać. Człowiek pobudza zmysły i kubki smakowe a efekt prawie zawsze jest nieoczekiwany :) Najfajniejsze w marynatach jest to, że nigdy nie trzeba się trzymać żadnych norm. Za każdym razem możemy coś zmienić, dodać coś innego, zmienić ilość. Pełne pole do popisu. Napiszę tu kilka moich własnych, ale tak jak mówię, sama nigdy nie trzymam się ścisłych ilości, więc każdy może dopasować coś dla siebie.
Jak wiadomo do każdego rodzaju mięsa pasuje coś innego.
Marynata do drobiu
1 pomarańcza
1cytryna
sos sojowy
2-3 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
sól, pieprz ziołowy
Pomarańcze i cytrynę umyć, sparzyć, skórki zetrzeć, a sok wycisnąć. Oliwę wlać do miski lub do zamykanego pojemnika. Czosnek poszatkować lub wycisnąć. Ilość składników jest dowolna. W zależności czy wolimy bardziej słone czy bardziej pieprzne. Generalnie łączymy wszystkie składniki i wkładamy do nich albo piersi z kurczaka, albo kotlety z filetu z indyka, możemy też spróbować z piersiami z kaczki. Czas marynowania to minimalnie 24 godziny, ale 48 też nie zaszkodzi.
Marynata do schabu
Jak wiadomo, schab dobrze komponuje się ze śliwką i słodkimi przyprawami. To zaczynamy.
olej lub oliwa z oliwek
sos sojowy
sól, pieprz
słodka papryka (dużo)
czosnek 4-5 ząbki
powidła śliwkowe około 2 łyżki
krem z kasztanów tak około pół łyżki
kieliszek czerwonego wina
imbir
mielony kminek
starta gałka muszkatułowa
zmielone siemie lniane
3-4 goździki
sos chilli słodko-kwaśny
Zawsze można po swojemu coś dodać, odjąć, kombinować do woli.
Jeżeli chcemy marynować większy kawałek mięsa, to musimy zrobić gęstszą marynatę i marynować minimum 48 godzin.
Marynata do szynki
Szynka zawsze kojarzy mi się z tradycją. Dlatego dużo tu czosnku i ziół.
olej lub oliwa z oliwek
główka czosnku
sól, pieprz
sos sojowy
kieliszek wódki
zioła: natka pietruszki, rozmaryn, tymianek
zmielone siemie lniane
zmielony lub rozdrobniony w moździerzu jałowiec, gorczyca
2-3 listki laurowe
starta gałka muszkatułowa
Szynka kulka jest z reguły dość duża,dlatego marynatę zrób gęstszą i marynuj minimum 48 godzin.
Jak wiadomo do każdego rodzaju mięsa pasuje coś innego.
Marynata do drobiu
1 pomarańcza
1cytryna
sos sojowy
2-3 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
sól, pieprz ziołowy
Pomarańcze i cytrynę umyć, sparzyć, skórki zetrzeć, a sok wycisnąć. Oliwę wlać do miski lub do zamykanego pojemnika. Czosnek poszatkować lub wycisnąć. Ilość składników jest dowolna. W zależności czy wolimy bardziej słone czy bardziej pieprzne. Generalnie łączymy wszystkie składniki i wkładamy do nich albo piersi z kurczaka, albo kotlety z filetu z indyka, możemy też spróbować z piersiami z kaczki. Czas marynowania to minimalnie 24 godziny, ale 48 też nie zaszkodzi.
Marynata do schabu
Jak wiadomo, schab dobrze komponuje się ze śliwką i słodkimi przyprawami. To zaczynamy.
olej lub oliwa z oliwek
sos sojowy
sól, pieprz
słodka papryka (dużo)
czosnek 4-5 ząbki
powidła śliwkowe około 2 łyżki
krem z kasztanów tak około pół łyżki
kieliszek czerwonego wina
imbir
mielony kminek
starta gałka muszkatułowa
zmielone siemie lniane
3-4 goździki
sos chilli słodko-kwaśny
Zawsze można po swojemu coś dodać, odjąć, kombinować do woli.
Jeżeli chcemy marynować większy kawałek mięsa, to musimy zrobić gęstszą marynatę i marynować minimum 48 godzin.
Marynata do szynki
Szynka zawsze kojarzy mi się z tradycją. Dlatego dużo tu czosnku i ziół.
olej lub oliwa z oliwek
główka czosnku
sól, pieprz
sos sojowy
kieliszek wódki
zioła: natka pietruszki, rozmaryn, tymianek
zmielone siemie lniane
zmielony lub rozdrobniony w moździerzu jałowiec, gorczyca
2-3 listki laurowe
starta gałka muszkatułowa
Szynka kulka jest z reguły dość duża,dlatego marynatę zrób gęstszą i marynuj minimum 48 godzin.
niedziela, 15 stycznia 2012
Kasze
Ciąg dalszy zamienników do ziemniaków. Teraz czas na kasze.
Większość z nas jak już je kasze to gryczaną albo jęczmienną. A są też inne. Ale po kolei.
Zacznijmy od kaszy jęczmiennej jest ona źródłem kwasu foliowego i cynku oraz dostarcza nam witaminę PP. Najczęściej używamy jej do gotowania krupniku, który jest zresztą bardzo zdrowy dla naszych brzuszków. Jest też rewelacyjna jako dodatek do drugiego dania. Więcej dobroczynnych składników ma kasza gryczana. Zawiera największe ilości wapnia, magnezu, żelaza, błonnika oraz witamin z grupy B. Występuje w dwóch rodzajach: prażona i nieprażona. Prażona ma bardziej wyrazisty smak, ale nieprażona jest lżej strawna i delikatniejsza. Częściej używa się jej do drugich dań, raczej nie pasuje do zupy. Ze zmielonej kaszy uzyskuje się mąkę, która jest świetna do wypieków i jest bezglutenowa. Za to do klopsików i pasztetów, aby się nie rozpadały najlepsza jest kasza manna. Można jej używać oczywiście także do zup, a na gęsto ugotowana z sokiem owocowym idealnie pasuje na śniadanie. Na śniadanie pasuje również kasza jaglana. Jest pozyskiwana z ziaren prosa i jest bezglutenowa. Ugotowana pół na pół w wodzie i mleku ryżowym z odrobiną dżemu lub musu owocowego super pasuje na śniadanie dla dziecka, zarówno alergicznego, jak i zdrowego. Jest bardzo pożywna i syta. Dobrze komponuje się też z sosami i w sałatkach. Bardzo dobrze smakuje na słodko. Jako zagęszczacz do mięs czy zup polecam również kaszkę kukurydzianą. Jest ona bogatym źródłem błonnika, beta-karotenu, oraz witaminy PP i B1. Robi się z niej polentę. Podczas gotowania trzeba uważać, bo lubi się przypalać. Jest, jak to kukurydza słodka w smaku, więc jak już ją ugotujemy, możemy sobie osłodzić dzień :)
Większość z nas jak już je kasze to gryczaną albo jęczmienną. A są też inne. Ale po kolei.
Zacznijmy od kaszy jęczmiennej jest ona źródłem kwasu foliowego i cynku oraz dostarcza nam witaminę PP. Najczęściej używamy jej do gotowania krupniku, który jest zresztą bardzo zdrowy dla naszych brzuszków. Jest też rewelacyjna jako dodatek do drugiego dania. Więcej dobroczynnych składników ma kasza gryczana. Zawiera największe ilości wapnia, magnezu, żelaza, błonnika oraz witamin z grupy B. Występuje w dwóch rodzajach: prażona i nieprażona. Prażona ma bardziej wyrazisty smak, ale nieprażona jest lżej strawna i delikatniejsza. Częściej używa się jej do drugich dań, raczej nie pasuje do zupy. Ze zmielonej kaszy uzyskuje się mąkę, która jest świetna do wypieków i jest bezglutenowa. Za to do klopsików i pasztetów, aby się nie rozpadały najlepsza jest kasza manna. Można jej używać oczywiście także do zup, a na gęsto ugotowana z sokiem owocowym idealnie pasuje na śniadanie. Na śniadanie pasuje również kasza jaglana. Jest pozyskiwana z ziaren prosa i jest bezglutenowa. Ugotowana pół na pół w wodzie i mleku ryżowym z odrobiną dżemu lub musu owocowego super pasuje na śniadanie dla dziecka, zarówno alergicznego, jak i zdrowego. Jest bardzo pożywna i syta. Dobrze komponuje się też z sosami i w sałatkach. Bardzo dobrze smakuje na słodko. Jako zagęszczacz do mięs czy zup polecam również kaszkę kukurydzianą. Jest ona bogatym źródłem błonnika, beta-karotenu, oraz witaminy PP i B1. Robi się z niej polentę. Podczas gotowania trzeba uważać, bo lubi się przypalać. Jest, jak to kukurydza słodka w smaku, więc jak już ją ugotujemy, możemy sobie osłodzić dzień :)
Zamienniki do ziemniaków
Nasza kuchnia opiera się na ziemniakach do każdego dania. A może tak coś zmienić?
Zacznijmy od makaronu
Makaronów jest wiele rodzajów i nawet kolorów. Czasami najlepiej po prostu przejść się po sklepie i zobaczyć, który nam się spodoba, czy jak ja to mówię, który do nas przemówi. Praktycznie każdy makaron można podać do każdego dania. Nie ma reguły, że gwiazdki do zupy a kokardki do sosów. Podczas wyboru makaronu należy patrzeć z jakiej mąki jest zrobiony i ile zawiera jaj. Kiedyś robiło się makaron tylko w domu, teraz ta moda wraca, ale ja osobiście pamiętam ile miejsca zajmuje suszenie takiego makaronu. Do rosołu można sobie samemu zrobić, ale takich kokardek to bym się już nie podjęła :) Ja jestem fanką kolorowych makaronów. Uwielbiam sałatki z makaronem. Do zup najbardziej lubię gniazda czy jak to się fachowo mówi wstążki.
Rodzaje makaronów:
Kokardki zwane inaczej motylkami. Przez to, że się nie rozgotowują i nie kleją są idealne do sałatek,jak również do sosów, na przykład do bitek wołowych :)
Lasagne tego makaronu nie potrzeba przedstawiać. Robi się z niego jedno z moich ulubionych dań. Nie ma potrzeby gotowania makaronu przed użyciem, ale ja go zawsze podgotowuje, bo lepiej się zapieka. Zresztą, jak oglądałam kiedyś program kulinarny mojego ulubionego brytyjskiego szefa kuchni to zawsze ten makaron był miękki i elastyczny. To mnie natchnęło,że coś źle z tym robię i po upieczeniu miejscami był twardy i niefajny.
Muszelki ich wielkość jest różna, od malutkich do wielkich! Te najmniejsze są idealne dla dzieci, zarówno do zup, jak i sosów. Podczas nauki samodzielnego jedzenia najłatwiej wkłada się do buzi :) Te największe są idealne na imprezy, nafaszerowane i ułożone na talerzu różnymi nadzieniami, stwarzają niesamowity efekt, przez co chętnie się po nie sięga. Oczy by jadły...:)
Rurki też występują w różnych wielkościach. Te mniejsze, klasyczne do sosów, zapiekanek i sałatek a te największe tzw. cannelloni do faszerowania i zapiekania.
Spaghetti najpopularniejszy w Polsce makaron. Z mięsem mielonym w sosie pomidorowym, posypanym serem i wszyscy się cieszą :) Także bywa kolorowy, co jeszcze zwiększa jego walory.
Kształt, kolor nie stanowi już problemu. Dla alergików pokarmowych proponuję makarony z mąki kukurydzianej, które są rewelacyjne oraz makarony ryżowe. Te ostatnie świetnie się nadają do potraw z woka, jaki do zup. Dla osób chcących trochę zdrowszy makaron lepszy będzie makaron z mąki z pełnego przemiału. Teraz makaron robiony jest praktycznie z każdego rodzaju mąki. Świetne są makarony z kuchni chińskiej z mąki gryczanej z różnymi dodatkami.
Zacznijmy od makaronu
Makaronów jest wiele rodzajów i nawet kolorów. Czasami najlepiej po prostu przejść się po sklepie i zobaczyć, który nam się spodoba, czy jak ja to mówię, który do nas przemówi. Praktycznie każdy makaron można podać do każdego dania. Nie ma reguły, że gwiazdki do zupy a kokardki do sosów. Podczas wyboru makaronu należy patrzeć z jakiej mąki jest zrobiony i ile zawiera jaj. Kiedyś robiło się makaron tylko w domu, teraz ta moda wraca, ale ja osobiście pamiętam ile miejsca zajmuje suszenie takiego makaronu. Do rosołu można sobie samemu zrobić, ale takich kokardek to bym się już nie podjęła :) Ja jestem fanką kolorowych makaronów. Uwielbiam sałatki z makaronem. Do zup najbardziej lubię gniazda czy jak to się fachowo mówi wstążki.
Rodzaje makaronów:
Kokardki zwane inaczej motylkami. Przez to, że się nie rozgotowują i nie kleją są idealne do sałatek,jak również do sosów, na przykład do bitek wołowych :)
Lasagne tego makaronu nie potrzeba przedstawiać. Robi się z niego jedno z moich ulubionych dań. Nie ma potrzeby gotowania makaronu przed użyciem, ale ja go zawsze podgotowuje, bo lepiej się zapieka. Zresztą, jak oglądałam kiedyś program kulinarny mojego ulubionego brytyjskiego szefa kuchni to zawsze ten makaron był miękki i elastyczny. To mnie natchnęło,że coś źle z tym robię i po upieczeniu miejscami był twardy i niefajny.
Muszelki ich wielkość jest różna, od malutkich do wielkich! Te najmniejsze są idealne dla dzieci, zarówno do zup, jak i sosów. Podczas nauki samodzielnego jedzenia najłatwiej wkłada się do buzi :) Te największe są idealne na imprezy, nafaszerowane i ułożone na talerzu różnymi nadzieniami, stwarzają niesamowity efekt, przez co chętnie się po nie sięga. Oczy by jadły...:)
Rurki też występują w różnych wielkościach. Te mniejsze, klasyczne do sosów, zapiekanek i sałatek a te największe tzw. cannelloni do faszerowania i zapiekania.
Spaghetti najpopularniejszy w Polsce makaron. Z mięsem mielonym w sosie pomidorowym, posypanym serem i wszyscy się cieszą :) Także bywa kolorowy, co jeszcze zwiększa jego walory.
Kształt, kolor nie stanowi już problemu. Dla alergików pokarmowych proponuję makarony z mąki kukurydzianej, które są rewelacyjne oraz makarony ryżowe. Te ostatnie świetnie się nadają do potraw z woka, jaki do zup. Dla osób chcących trochę zdrowszy makaron lepszy będzie makaron z mąki z pełnego przemiału. Teraz makaron robiony jest praktycznie z każdego rodzaju mąki. Świetne są makarony z kuchni chińskiej z mąki gryczanej z różnymi dodatkami.
Bitki wołowe
Jak zobaczymy w sklepie śliczny, krwisto czerwony kawałek wołowiny pieczeniowej to aż się prosi, żeby je rozbić i przyrządzić mięciutkie, rozpływające się w ustach bitki w aksamitnym sosie.
Zanim napiszę przepis, kilka rad i ciekawostek o obróbce mięsa. Czasami można się fajnych i przydatnych rzeczy dowiedzieć lub usłyszeć od innych.
Wiadomo, że przed każdą obróbką mięso należy dobrze umyć. Jednakże powinniśmy to zrobić zanim pokroimy je na jakiekolwiek kawałki, gdyż nie wypłuczemy w ten sposób soków i nie dostaną się do środka zarazki z zewnatrz i naszych rąk.
Należy też pamiętać, żeby nie rozmrażać mięsa w wodzie. Po pierwsze traci smak i wszystko, co ważne i dobre w tym mięsie zostaje w tej wodzie, a po drugie zanieczyszczenia z wody przedostają się do środka. Nie mówiąc już o kolorze mięsa. Najlepiej dzień wcześniej wyjąć z zamrażarki i ułożyć na samym dole lodówki.
Zanim zaczniemy kroić mięso, dobrze jest je obejrzeć, szczególnie w przypadku wołowiny. Powinniśmy kroić prostopadle do włókien.
Samo mięso powinno być jasno czerwone, wtedy wiadomo, że jest młode. Im ciemniejsze tym starsze i tym twardsze będzie.
Jeżeli robimy bitki, to trzeba mięso rozbić. Jest oczywiście wiele sposobów, moja koleżanka na przykład używa do tego butelki po piwie :) Jednakże z takich bardziej konwencjonalnych metod to wystarczy nam tłuczek. Powinien być gładki, żeby nie poszarpał mięsa. Ewentualnie zawińmy mięso w grubą folię. Możemy też mięso rozwałkować wałkiem do ciasta.
Czasami wołowina trafia nam się twarda mimo wszystko. Dlatego ja, prawie za każdym razem ją mrożę. Może to tylko moje złudzenie, ale wydaje mi się, że jest wtedy bardziej krucha.
Możemy też mięso zamarynować. Przepisy na różne marynaty napiszę o osobnym poście, ale ważne jest, żeby do marynaty dodać jakiś "zmiękczacz". Może to być ocet balsamiczny lub kieliszek alkoholu: brandy, wódka lub wino, w zależności od mięsa i smaku marynaty.
Przejdźmy do przepisu.
Bitki wołowe
1 kg pieczeni wołowej
olej
liść laurowy 3-4 sztuki
ziele angielskie 4-5 ziarenek
jałowiec 4-5 ziarenek
gorczyca 1 łyżka (ziarna)
pieprz czarny lub kolorowy 5-6 ziarenek
sól
sos sojowy
imbir
papryka czerwona słodka
papryka czerwona ostra
3-4 kromki pszennego chleba
śmietana
mąka pszenna
cebula duża 1 sztuka
czosnek 2-3 ząbki
Mięso kroimy na plastry i rozbijamy. Uważamy, żeby dziur nie porobić. na patelni rozgrzewamy olej i obsmażamy plastry mięsa. Należy zachować szczególną ostrożność, bo będzie pryskało. Można mięso trochę oprószyć mąką, wtedy powinno trochę mniej pryskać. Przełożyć je do garnka, zlać cały olej z wywarem, który się wytrąci podczas obsmażania. Dolać wody, tak, żeby przykrywało mięsko. Wrzucić przyprawy i gotować na małym ogniu, pod przykryciem. jakby zaczynało kipieć to leciutko uchylić pokrywkę, żeby para miała swobodne ujście. Cebulę drobno pokroić a czosnek posiekać. Podsmażyć na oleju i dodać do mięsa. Mniej więcej po godzinie gotowania dodać chleb. Gotować dopóki chleb się nie rozgotuje. Mięso i ziarenka przypraw wyjąć, resztę zmiksować. W zależności od gęstości sosu, jaki chcemy uzyskać dodajemy mąkę pszenną. Wlewamy chochelkę sosu do kubka, trochę przestudzamy dodajemy łyżkę mąki pszennej i wlewamy do zupy. Jeżeli zrobią nam się grudki to się nie przejmujmy, bo wystarczy je zmiksować. I tak robimy aż do uzyskania odpowiedniej dla nas gęstości sosu. Pamiętajmy, żeby po każdorazowym wlaniu mąki zagotować sos. Tak samo robimy ze śmietaną. Zagotowujemy sos i doprawiamy do smaku. Wkładamy mięso i jeżeli jest jeszcze twarde, gotujemy pod przykryciem na malutkim gazie. Wołowinę powinno się gotować minimum 3 godziny. Jeżeli zauważymy znaczny ubytek wody, to uzupełniamy ją gorącą wodą z czajnika.
Jest to czasochłonna potrawa, ale jej smak rekompensuje czas jej poświęcony.
Do bitek można ugotować praktycznie wszystko od klusek śląski, przez ryż, kaszę i makaron.
Życzę smacznego.
Zanim napiszę przepis, kilka rad i ciekawostek o obróbce mięsa. Czasami można się fajnych i przydatnych rzeczy dowiedzieć lub usłyszeć od innych.
Wiadomo, że przed każdą obróbką mięso należy dobrze umyć. Jednakże powinniśmy to zrobić zanim pokroimy je na jakiekolwiek kawałki, gdyż nie wypłuczemy w ten sposób soków i nie dostaną się do środka zarazki z zewnatrz i naszych rąk.
Należy też pamiętać, żeby nie rozmrażać mięsa w wodzie. Po pierwsze traci smak i wszystko, co ważne i dobre w tym mięsie zostaje w tej wodzie, a po drugie zanieczyszczenia z wody przedostają się do środka. Nie mówiąc już o kolorze mięsa. Najlepiej dzień wcześniej wyjąć z zamrażarki i ułożyć na samym dole lodówki.
Zanim zaczniemy kroić mięso, dobrze jest je obejrzeć, szczególnie w przypadku wołowiny. Powinniśmy kroić prostopadle do włókien.
Samo mięso powinno być jasno czerwone, wtedy wiadomo, że jest młode. Im ciemniejsze tym starsze i tym twardsze będzie.
Jeżeli robimy bitki, to trzeba mięso rozbić. Jest oczywiście wiele sposobów, moja koleżanka na przykład używa do tego butelki po piwie :) Jednakże z takich bardziej konwencjonalnych metod to wystarczy nam tłuczek. Powinien być gładki, żeby nie poszarpał mięsa. Ewentualnie zawińmy mięso w grubą folię. Możemy też mięso rozwałkować wałkiem do ciasta.
Czasami wołowina trafia nam się twarda mimo wszystko. Dlatego ja, prawie za każdym razem ją mrożę. Może to tylko moje złudzenie, ale wydaje mi się, że jest wtedy bardziej krucha.
Możemy też mięso zamarynować. Przepisy na różne marynaty napiszę o osobnym poście, ale ważne jest, żeby do marynaty dodać jakiś "zmiękczacz". Może to być ocet balsamiczny lub kieliszek alkoholu: brandy, wódka lub wino, w zależności od mięsa i smaku marynaty.
Przejdźmy do przepisu.
Bitki wołowe
1 kg pieczeni wołowej
olej
liść laurowy 3-4 sztuki
ziele angielskie 4-5 ziarenek
jałowiec 4-5 ziarenek
gorczyca 1 łyżka (ziarna)
pieprz czarny lub kolorowy 5-6 ziarenek
sól
sos sojowy
imbir
papryka czerwona słodka
papryka czerwona ostra
3-4 kromki pszennego chleba
śmietana
mąka pszenna
cebula duża 1 sztuka
czosnek 2-3 ząbki
Mięso kroimy na plastry i rozbijamy. Uważamy, żeby dziur nie porobić. na patelni rozgrzewamy olej i obsmażamy plastry mięsa. Należy zachować szczególną ostrożność, bo będzie pryskało. Można mięso trochę oprószyć mąką, wtedy powinno trochę mniej pryskać. Przełożyć je do garnka, zlać cały olej z wywarem, który się wytrąci podczas obsmażania. Dolać wody, tak, żeby przykrywało mięsko. Wrzucić przyprawy i gotować na małym ogniu, pod przykryciem. jakby zaczynało kipieć to leciutko uchylić pokrywkę, żeby para miała swobodne ujście. Cebulę drobno pokroić a czosnek posiekać. Podsmażyć na oleju i dodać do mięsa. Mniej więcej po godzinie gotowania dodać chleb. Gotować dopóki chleb się nie rozgotuje. Mięso i ziarenka przypraw wyjąć, resztę zmiksować. W zależności od gęstości sosu, jaki chcemy uzyskać dodajemy mąkę pszenną. Wlewamy chochelkę sosu do kubka, trochę przestudzamy dodajemy łyżkę mąki pszennej i wlewamy do zupy. Jeżeli zrobią nam się grudki to się nie przejmujmy, bo wystarczy je zmiksować. I tak robimy aż do uzyskania odpowiedniej dla nas gęstości sosu. Pamiętajmy, żeby po każdorazowym wlaniu mąki zagotować sos. Tak samo robimy ze śmietaną. Zagotowujemy sos i doprawiamy do smaku. Wkładamy mięso i jeżeli jest jeszcze twarde, gotujemy pod przykryciem na malutkim gazie. Wołowinę powinno się gotować minimum 3 godziny. Jeżeli zauważymy znaczny ubytek wody, to uzupełniamy ją gorącą wodą z czajnika.
Jest to czasochłonna potrawa, ale jej smak rekompensuje czas jej poświęcony.
Do bitek można ugotować praktycznie wszystko od klusek śląski, przez ryż, kaszę i makaron.
Życzę smacznego.
czwartek, 12 stycznia 2012
Omlecik
Cieple, pożywne śniadanko pozwala nam miło zacząć dzień. Wersji omletu jest multum, ale ja mam swoją ulubioną. Moje dziecko też jest nim zachwycone.
Omlet (ilość składników dla dziecka)
2 małe jajka
szczypta soli
2 łyżki mleka
1 czubata łyżka mąki pszennej
olej do smażenia
Jajka roztrzepujemy trzepaczką ze szczyptą soli. Dodajemy mleko i dalej mocno mieszamy.Wsypujemy mąkę i dobrze łączymy składniki, żeby nie było grudek mąki. Możemy to zrobić za pomocą miksera.Wlewamy trochę oleju na patelnię i smażymy z obu stron na złocisty kolor. Omlet powinien nam ładnie urosnąć na patelni.
I teraz dodatki. Moje dziecko toleruje omlet tylko posypany cukrem pudrem. Możemy go również posypać zwykłym cukrem, posmarować dżemem lub nutellą. Do samego ciasta możemy dodać szczyptę imbiru i łyżkę miodu, wtedy będzie słodszy i oryginalny. Ja osobiście wolę wersję bardziej treściwą. Do ciasta dodaję czubatą łyżkę płatków owsianych, można też dodać płatki gryczane. Po wylaniu ciasta na patelnię wkrawam pokrojonego w plasterki banana. Przewracam na drugą stronę i smażę do końca. Można do ciasta zetrzeć jabłko, wkroić gruszkę czy brzoskwinię. Generalnie prawie wszystko pasuje do omleta.
Możemy też zrobić wersję wytrawną. Do ciasta dodać plasterek szynki i łyżkę startego żółtego sera. Może to być również ser feta, mozarella lub pleśniowy. Zamiast tego wrzućmy trochę groszku, kukurydzy i drobno pokrojonego pomidora... Tak ja pisałam. Wersji jest ilość nieograniczona!!!!! Jest to świetna potrawa do eksperymentowania i dobrej zabawy od samego rana!
Omlet (ilość składników dla dziecka)
2 małe jajka
szczypta soli
2 łyżki mleka
1 czubata łyżka mąki pszennej
olej do smażenia
Jajka roztrzepujemy trzepaczką ze szczyptą soli. Dodajemy mleko i dalej mocno mieszamy.Wsypujemy mąkę i dobrze łączymy składniki, żeby nie było grudek mąki. Możemy to zrobić za pomocą miksera.Wlewamy trochę oleju na patelnię i smażymy z obu stron na złocisty kolor. Omlet powinien nam ładnie urosnąć na patelni.
I teraz dodatki. Moje dziecko toleruje omlet tylko posypany cukrem pudrem. Możemy go również posypać zwykłym cukrem, posmarować dżemem lub nutellą. Do samego ciasta możemy dodać szczyptę imbiru i łyżkę miodu, wtedy będzie słodszy i oryginalny. Ja osobiście wolę wersję bardziej treściwą. Do ciasta dodaję czubatą łyżkę płatków owsianych, można też dodać płatki gryczane. Po wylaniu ciasta na patelnię wkrawam pokrojonego w plasterki banana. Przewracam na drugą stronę i smażę do końca. Można do ciasta zetrzeć jabłko, wkroić gruszkę czy brzoskwinię. Generalnie prawie wszystko pasuje do omleta.
Możemy też zrobić wersję wytrawną. Do ciasta dodać plasterek szynki i łyżkę startego żółtego sera. Może to być również ser feta, mozarella lub pleśniowy. Zamiast tego wrzućmy trochę groszku, kukurydzy i drobno pokrojonego pomidora... Tak ja pisałam. Wersji jest ilość nieograniczona!!!!! Jest to świetna potrawa do eksperymentowania i dobrej zabawy od samego rana!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













