jak to czasami bywa nie zdążyłam zrobić zdjęcia zupy! Musi to być dowodem na to, że smaczna wyszła. Nie będę zaprzeczać. Zupa powstała spontanicznie, z tego co było w lodówce, na półkach i szafce :) Z zamrażarki wzięłam własnoręcznie zrobioną porcję rosołową z kaczki, jeszcze kilka dni wcześniej biegającej u rodziców w zagródce. Ugotowałam zwykły rosół, aczkolwiek bez marchewki, bo nie przetrwała próby czasu w lodówce :) Na początku gotowania do mięsa wrzuciłam po dwie garści fasolki mun i czerwonej soczewicy, niestety nie namoczonej przez noc. Pokroiłam brokuła, okazał się najtwardszy :) i wsypałam po małej puszcze kukurydzy i groszku. Doprawiłam to fantastycznymi przyprawami ze sklepu Ale-raj: zioła włoskie i mieszanką bazylii, pomidorów i czosnku. Do tego oczywiście sos sojowy. Soli w zasadzie nie używam, bo zioła i pozostałe przyprawy ja zastępują, przede wszystkim sos sojowy. Podczas gotowania okazało się, że zupa ma straszny kolor!!! Wygrzebałam z szafki ostatni z zeszłego roku przecier pomidorowy i wtedy zupa nabrała i koloru i smaku!! Trochę cukru załatwiło sprawę całkowicie. Zupa wyszła przepyszna! Mąż zjadł trzy talerze :) Aż mi się miło zrobiło:)
środa, 1 sierpnia 2012
wtorek, 31 lipca 2012
Słoiczki dla niemowlaków
Drogie Mamy i Tatusiowie! W związku z tym, że moja córka będzie niedługo kończyć 4 miesiące i tym, że mam pełno warzyw z działki, ogródka i od sąsiadki, ogarnął mnie szał słoiczków! Ja wiem, że te co są w sklepach są dobrze dobrane i warzywa są super, ale...ja i tak wolę zrobić swoje. Chociażby taka jest różnica, że słoiczków ze sklepu nigdy nie mogłam sprać z ubrań syna... Nie wiem jakie składniki tam dodają, bo swoje wszystkie spierałam. A poza tym, jeżeli macie dostęp do warzyw bez świństw to zawsze lepiej zrobić własne. Wtedy naprawdę wiemy z czego są robione!
Potrzebny nam będzie parowar, słoiczki małe, mikser, nakrętki i tyle!
Warzywa, owoce układamy w parowarze, ustawiamy czas i czekamy. Jabłka, gruszki, śliwki, buraki, ziemniaki, marchew, cukinia, dynia.... I wiele innych. To samo możemy zrobić z mięsem, lub pomieszac mięso z warzywami. Po ugotowaniu miksujemy na papkę, wkładamy do słoiczków, zakręcamy i pasteryzujemy. Na dnie garnka układamy pieluchę tetrową, ustawiamy słoiki, zalewamy do 3/4 wysokości wodą, przykrywamy. Po zagotowaniu zmniejszamy gaz i gotujemy około 15 minut. Pamiętajmy tylko, żeby nie zdejmować pokrywki z garnka podczas gotowania!!! niech słoiczki przestygną w garnku i gotowe!
Ja na razie zrobiłam jabłka, jabłka z burakami i cukinię z ziemniakami.
Powodzenia!
Potrzebny nam będzie parowar, słoiczki małe, mikser, nakrętki i tyle!
Warzywa, owoce układamy w parowarze, ustawiamy czas i czekamy. Jabłka, gruszki, śliwki, buraki, ziemniaki, marchew, cukinia, dynia.... I wiele innych. To samo możemy zrobić z mięsem, lub pomieszac mięso z warzywami. Po ugotowaniu miksujemy na papkę, wkładamy do słoiczków, zakręcamy i pasteryzujemy. Na dnie garnka układamy pieluchę tetrową, ustawiamy słoiki, zalewamy do 3/4 wysokości wodą, przykrywamy. Po zagotowaniu zmniejszamy gaz i gotujemy około 15 minut. Pamiętajmy tylko, żeby nie zdejmować pokrywki z garnka podczas gotowania!!! niech słoiczki przestygną w garnku i gotowe!
Ja na razie zrobiłam jabłka, jabłka z burakami i cukinię z ziemniakami.
Powodzenia!
poniedziałek, 30 lipca 2012
Super przyprawy!
Chciałam Wam wszystkim polecić sklep z przyprawami i nie tylko. Ale mi przede wszystkim chodzi o przyprawy. Trafiłam do nich w poszukiwaniu gorzkich migdałów. Przy okazji poszukiwania przypraw przejrzałam ich ofertę, zaryzykowałam i jestem bardzo zadowolona! Tutaj link do strony: http://ale-raj.pl/ Przyprawy są różne, te znane i te nie znane. Ja wypróbowałam na razie kilka i urzekła mnie ich zapach i smak! Na każdej jest skład i możemy spokojnie wybrać sobie te które nam odpowiadają pod względem składników. Znalazłam kilka ciekawych, których jeszcze nie próbowałam i stwierdzam, że są cudowne! W przepisach będę o nich pisać, więc będziecie mogli sami sprawdzić!
Śniadanie dla alergika
Dzisiaj rano postanowiłam zrobić Synkowi omlet bez glutenu i mleka krowiego. Wprawdzie póki co wyrósł z alergii, ale smak różni się od pszennego, więc na zasadzie urozmaicenia, robię mu często z innych mąk i mleka. Tym razem wyszedł kukurydziano - ryżowy omlet.
Dwa jajka rozbijamy w misce, mi się udało z jajkami, gdyż u moich rodziców młode kury zaczęły się nieść, więc omlet wyszedł z czterech żółtek znajdujących się w dwóch jajkach! Trzeba korzystać póki młode hehe :) Roztrzepujemy trzepaczką i dodajemy szczyptę soli. Wlewamy dwie łyżki mleka ryżowego i mieszamy. Wsypujemy łyżkę zmielonych migdałów, starte małe jabłko, jeżeli jest to papierówka z działki własnej, to nie musimy obierać ze skóry, mieszamy, dodajemy łyżkę mąki kukurydzianej i pół łyżki skrobi kukurydzianej. Dzięki skrobi mąki inne niż pszenna są bardziej elastyczne i omlet podczas przewracania się nie rozpada. Mieszamy wszystko bardzo dokładnie i wlewamy na rozgrzany olej na patelni. Zrumieniamy z obu stron. Zaletą mleka ryżowego i mąki kukurydzianej jest to, że nie trzeba potem posypywać omleta cukrem pudrem, bo jest słodki sam z siebie.
Jest to też dobra alternatywa dla osób nie będącymi alergikami, bo zawsze fajnie zjeść tą samą potrawę o zmienionym smaku.
Smacznego!
Dwa jajka rozbijamy w misce, mi się udało z jajkami, gdyż u moich rodziców młode kury zaczęły się nieść, więc omlet wyszedł z czterech żółtek znajdujących się w dwóch jajkach! Trzeba korzystać póki młode hehe :) Roztrzepujemy trzepaczką i dodajemy szczyptę soli. Wlewamy dwie łyżki mleka ryżowego i mieszamy. Wsypujemy łyżkę zmielonych migdałów, starte małe jabłko, jeżeli jest to papierówka z działki własnej, to nie musimy obierać ze skóry, mieszamy, dodajemy łyżkę mąki kukurydzianej i pół łyżki skrobi kukurydzianej. Dzięki skrobi mąki inne niż pszenna są bardziej elastyczne i omlet podczas przewracania się nie rozpada. Mieszamy wszystko bardzo dokładnie i wlewamy na rozgrzany olej na patelni. Zrumieniamy z obu stron. Zaletą mleka ryżowego i mąki kukurydzianej jest to, że nie trzeba potem posypywać omleta cukrem pudrem, bo jest słodki sam z siebie.
Jest to też dobra alternatywa dla osób nie będącymi alergikami, bo zawsze fajnie zjeść tą samą potrawę o zmienionym smaku.
Smacznego!
niedziela, 15 lipca 2012
środa, 11 lipca 2012
poniedziałek, 9 lipca 2012
Kurczak w mięcie
Kurczak w mięcie, sosie sojowym, imbirowym i cytrynie wyszedł przepyszny!!! Podam Wam przepis, ale niestety poprzez zabawy mojego Synka telefonem nie mam już zdjęć... Postaram się jednak jak najlepiej zobrazować potrawę.
Potrzebne nam będą dwa udka z kurczaka, takie duuuże. Ja mam z własnego chowu, więc są naprawdę niezłe. Można też wziąć ćwiartki z kurczaka, albo po prostu użyć przypraw jako marynaty do całego kurczaka. W misce mieszamy sos sojowy, sos imbirowy, sok wyciśnięty z plasterka lub dwóch cytryny i oczywiście dużo listków świeżej mięty. Cytryna nie powoduje, że potrawa jest kwaśna tylko nie jest mdła i ma bardziej wyrazisty smak. Smarujemy marynatą kurczaka i okładamy go listkami mięty, w dużej ilości, gdyż jak się okazało same listki smażone są bardzo smaczne. Odstawiamy do lodówki na 1-2 godziny. W brytfannie rozgrzewamy olej układamy kurczaka i wlewamy resztę marynaty. Obsmażamy, dolewamy troszeczkę wody i dusimy. Pod koniec dobrze jest odparować sos, żeby kurczaczek się lekko zrumienił, bo wtedy listki mięty też się przyrumienią i są po prostu rewelacyjne w smaku. Samo mięso jest kruche i ma naprawdę ciekawy smak z nutką mięty, która nie przeważa, ale idealnie się łączy z resztą składników. Dusimy, aż mięso będzie miękkie. Podajemy w zasadzie ze wszystkimi dodatkami. Ja miałam kolorowy makaron spaghetti, połamany na mniejsze kawałki i muszę powiedzieć, że po wymieszaniu z sosem z potrawy był równie smaczny, jak sam kurczak.
Wiadomo, że świeża mięta jest sezonowa, dlatego polecam zamrozić duże, ładne listki, dzięki czemu będziemy mogli robić takiego kurczaka przez cały rok!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







