Bardzo lubię mięso z owocami. Nie musi to być tylko białe mięso. Wiem, że ciężko się niektórym z takim połączeniem pogodzić, ale do odważnych świat należy!!!
Składniki:
0,5 kg filetu z indyka
100 ml mleczka kokosowego
plasterek cytryny
1 duża gruszka
1 duża pomaranćza
2-3 krążki ananasa z puszki
sos sojowy
przyprawa do kuchni azjatyckiej
2 łyżki oliwy z oliwek
Mięso kroimy w kostkę lub w paski, według upodobań, następnie podsmażamy na oliwie z dodatkiem przyprawy do kuchni azjatyckiej. Gruszkę obieramy ze skóry i kroimy w kostkę, na podobne kawałki kroimy ananasa. Pomarańczę obieramy z pomarańczowej skórki, ale także z białych skórek, inaczej potrawa zrobi się gorzka, ją również kroimy w kostkę. Do podsmażonego mięsa dodajcie mleczko kokosowe i owoce. Dolejcie trochę wody, żeby wyszedł sos. Zmniejszamy ogień pod garnkiem do minimum i dusimy pod przykryciem. Możecie dodać trochę wina białego, na pewno wyostrzy smak, a jeżeli nie macie akurat pod ręką, tak jak ja to dodajcie plasterek cytryny. Jeżeli zostawicie skórkę potrawa będzie miała trochę więcej goryczki. Gdy mięso będzie już mięciutkie doprawmy sosem sojowym. Jeżeli zostawiacie potrawę do dnia następnego to pamiętajcie, żeby sos zakrywał mięso. Wtedy nie wyschnie. Najlepszym dodatkiem będzie ryż, ale myślę, że ciekawie będzie również smakować z kaszą jaglaną.
Smacznego!
sobota, 22 lutego 2014
Zupa z ciecierzycy
Przez trzy tygodnie moje dzieci były chore, więc co drugi dzień musiałam im gotować jakieś zupy. Oczywiście na zmianę był rosół, pomidorowa i żurek. Także jak już wróciły do przedszkola i żłobka postanowiłam zrobić zupę bardziej dla siebie. Ja lubię każdą zupę, no może krupnik trochę mniej, ale najbardziej mi smakują przecierowe, niekoniecznie na mięsie, ale takie gęste, po których nie jestem od razu głodna. Także przeszukałam w kuchni szufladę ze strączkowymi warzywami i znalazłam ciecierzycę. Zupa wyszła pyszna. Ja zjadłam niewielką miseczkę, resztę mój mąż z córką na spółkę. A ja się martwiłam, że nie będą im smakować takie zupy... Życie :)
Składniki:
1 opakowanie (500g) ciecierzycy
1 cebula mała
0,5 selera
2 marchewki
50 ml śmietanki 30%
sól, pieprz, sos sojowy, gałka muszkatułowa
2 łyżki octu ryżowego lub jabłkowego
0,5 l bulionu warzywnego
koperek, majeranek
2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
Ciecierzycę zalewamy wodą z octem, żeby zakryła ją ponad centymetr i pozostawiamy na noc. Rano płuczemy, zalewamy bulionem warzywnym i gotujemy. W międzyczasie obieramy warzywa, seler i marchew kroimy i dodajemy do zupy. Ciecierzyca musi być bardzo miękka, żeby łatwo się miksowała. Gotowanie może potrwać około godziny. Po tym czasie zdejmujemy garnek z ognia, miksujemy całość. Zupa nie uzyska całkiem gładkiej konsystencji, jak w przypadku kremu kalafiorowego. Stawiamy z powrotem na gaz wlewamy śmietankę i doprawiamy do smaku, nie zapominając o siemieniu lnianym. Na samym końcu posypujemy zupę ziołami. Ja w ramach zdrowego odżywiania się zrobiłam sobie do niej bułkę z masłem :) Jest za gęsta na makaron i groszek ptysiowy też nie bardzo pasuje. Można jeść ją samą. U mnie zrobiła za bardzo pożywne śniadanie.
Składniki:
1 opakowanie (500g) ciecierzycy
1 cebula mała
0,5 selera
2 marchewki
50 ml śmietanki 30%
sól, pieprz, sos sojowy, gałka muszkatułowa
2 łyżki octu ryżowego lub jabłkowego
0,5 l bulionu warzywnego
koperek, majeranek
2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
Ciecierzycę zalewamy wodą z octem, żeby zakryła ją ponad centymetr i pozostawiamy na noc. Rano płuczemy, zalewamy bulionem warzywnym i gotujemy. W międzyczasie obieramy warzywa, seler i marchew kroimy i dodajemy do zupy. Ciecierzyca musi być bardzo miękka, żeby łatwo się miksowała. Gotowanie może potrwać około godziny. Po tym czasie zdejmujemy garnek z ognia, miksujemy całość. Zupa nie uzyska całkiem gładkiej konsystencji, jak w przypadku kremu kalafiorowego. Stawiamy z powrotem na gaz wlewamy śmietankę i doprawiamy do smaku, nie zapominając o siemieniu lnianym. Na samym końcu posypujemy zupę ziołami. Ja w ramach zdrowego odżywiania się zrobiłam sobie do niej bułkę z masłem :) Jest za gęsta na makaron i groszek ptysiowy też nie bardzo pasuje. Można jeść ją samą. U mnie zrobiła za bardzo pożywne śniadanie.
wtorek, 28 stycznia 2014
Spontaniczne ciastka, korzenne i do tego chrupiące
Dzisiaj siedziałam w domu z dwójką moich chorych dzieci. Odzwyczajona od nic nierobienia spędziłam prawie cały dzień w kuchni :) W taki właśnie sposób powstały ciasteczka. Czego to człowiek nie wymyśli, żeby zachęcić dzieci do jedzenia. Jest to całkowicie spontaniczny wypiek, bez zamysłu, bez przemyśleń. I takie właśnie sprawki ponoć wychodzą najlepsze. Mi ciastka smakują strasznie, dzieci też chętnie jadły. Wyglądają niestety mało reprezentatywnie bardziej przypominając kotlety mielone, ale naprawdę zachęcam!
Składniki:
350-400 g mąki pszennej, można pomieszać z pełnoziarnistą
100g płatków owsianych
150g zmielonych orzechów laskowych lub migdałów
70-80g słonecznika łuskanego, można dać więcej
1 jajko
1 duży banan- rozgnieciony
100g masła osełki
płaska łyżeczka soli
200 cukru trzcinowego drobno zmielonego
2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
100ml śmietany 30%
imbir, gałka muszkatołowa, cynamon
Przyprawy nadają pikantnego smaku. Jeżeli nie lubimy gałki muszkatołowej to nie musimy jej dawać, ale to właśnie ona nadaje cudownego smaku tym ciastkom.
Składniki dodawałam po kolei, jeden po drugim, wymyślając, który będzie następny. Oczywiście były i u Was też będą korekty ilości mąki, śmietany, bakalii i przypraw, bo przepis przepisem a życie życiem. Niestety nie da się sztywno trzymać wytycznych. To nie mapa.
Jak już wszystko wymieszamy ciasto nadal będzie miało przez masło i banana bardzo klejącą się do rąk konsystencję. Dlatego przed uformowaniem każdego ciastka obsypmy ręce mąką. Nie dodawajmy tyle mąki,żeby ciasto przestało się kleić, bo po upieczeniu będziemy mieć kamienie. Kształt i wielkość ciastek pozostawiam Waszej wyobraźni. Moje są wielkie :) Dużą blachę, która jest w piekarniku wyściełamy papierem do pieczenia i układamy na nim uformowane ciastka. Pieczemy w temperaturze około 170 stopni przez mniej więcej pól godziny. Jest to uzależnione od wielkości ciastek.
Po ostudzeniu ciastka można włożyć do pojemnika, żeby nie zrobiły się twarde. Polecam, są naprawdę pyszne. Smacznego!
Składniki:
350-400 g mąki pszennej, można pomieszać z pełnoziarnistą
100g płatków owsianych
150g zmielonych orzechów laskowych lub migdałów
70-80g słonecznika łuskanego, można dać więcej
1 jajko
1 duży banan- rozgnieciony
100g masła osełki
płaska łyżeczka soli
200 cukru trzcinowego drobno zmielonego
2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
100ml śmietany 30%
imbir, gałka muszkatołowa, cynamon
Przyprawy nadają pikantnego smaku. Jeżeli nie lubimy gałki muszkatołowej to nie musimy jej dawać, ale to właśnie ona nadaje cudownego smaku tym ciastkom.
Składniki dodawałam po kolei, jeden po drugim, wymyślając, który będzie następny. Oczywiście były i u Was też będą korekty ilości mąki, śmietany, bakalii i przypraw, bo przepis przepisem a życie życiem. Niestety nie da się sztywno trzymać wytycznych. To nie mapa.
Jak już wszystko wymieszamy ciasto nadal będzie miało przez masło i banana bardzo klejącą się do rąk konsystencję. Dlatego przed uformowaniem każdego ciastka obsypmy ręce mąką. Nie dodawajmy tyle mąki,żeby ciasto przestało się kleić, bo po upieczeniu będziemy mieć kamienie. Kształt i wielkość ciastek pozostawiam Waszej wyobraźni. Moje są wielkie :) Dużą blachę, która jest w piekarniku wyściełamy papierem do pieczenia i układamy na nim uformowane ciastka. Pieczemy w temperaturze około 170 stopni przez mniej więcej pól godziny. Jest to uzależnione od wielkości ciastek.
Po ostudzeniu ciastka można włożyć do pojemnika, żeby nie zrobiły się twarde. Polecam, są naprawdę pyszne. Smacznego!
piątek, 24 stycznia 2014
Polędwiczki wieprzowe w marynacie korzennej
Miał być obiad, a wyszło mięso na kanapki. I dzięki temu, że marynowało się 48 godzin rozpływało się w ustach!
Robimy marynatę: proporcje nie będą dokładne, bo ja rzadko kiedy odmierzam a zresztą każdą marynatę trzeba spróbować i dopasować do swojego smaku
Potrzebne nam będą takie składniki:
olej- może być zwykły rzepakowy, ale ciekawa będzie z kukurydzianym lub oliwą z oliwek
sos sojowy
sól, świeżo mielony pieprz kolorowy
kilka ziaren kardamonu rozgniecionych na desce nożem
kawałek laski cynamonu około 1 cm starty na tarce
ok 2-3 cm kawałek świeżego imbiru również starty na tarce
kilka pręcików szafranu
gałka muszkatułowa
mielony kminek
2 łyżki miodu
2 polędwiczki wieprzowe
Robimy marynatę i tak jak pisałam wcześniej musimy ją spróbować i doprawiać wyżej wymienionymi przyprawami. Nie możemy na ślepo korzystać z przepisu. Najlepiej jak zrobimy marynatę w pojemniku, który możemy zamknąć. Wkładamy mięso do marynaty i dokładnie je w niej obtaczamy. Zamykamy i odstawiamy do lodówki na minimum 24 godziny.
Ja swoje polędwiczki smażyłam na grillu elektrycznym, ale można je włożyć do rękawa do pieczenia i upiec w piekarniku. Ustawmy piekarnik czy grill na początku na maksymalną moc, ale po około 15 minutach zmniejszmy do połowy, żeby mięso pomału się piekło i nie wyschło. Gotowe powinno być po około godzinie. Z piekarnika możemy wyjąć bez obaw, że będzie surowe a z grilla możemy sprawdzić przekrawając je w najgrubszym miejscu.
Możemy je podać jako danie główne z surówką z sałaty lub pozostawić jako dodatek do kanapek. A jak znudzą Wam się kanapki zwykłe to kupcie chlebek pita i zróbcie sobie domową pitę z polędwiczkami. Pycha. Przepis umieszczę niebawem.
Smacznego!
Robimy marynatę: proporcje nie będą dokładne, bo ja rzadko kiedy odmierzam a zresztą każdą marynatę trzeba spróbować i dopasować do swojego smaku
Potrzebne nam będą takie składniki:
olej- może być zwykły rzepakowy, ale ciekawa będzie z kukurydzianym lub oliwą z oliwek
sos sojowy
sól, świeżo mielony pieprz kolorowy
kilka ziaren kardamonu rozgniecionych na desce nożem
kawałek laski cynamonu około 1 cm starty na tarce
ok 2-3 cm kawałek świeżego imbiru również starty na tarce
kilka pręcików szafranu
gałka muszkatułowa
mielony kminek
2 łyżki miodu
2 polędwiczki wieprzowe
Robimy marynatę i tak jak pisałam wcześniej musimy ją spróbować i doprawiać wyżej wymienionymi przyprawami. Nie możemy na ślepo korzystać z przepisu. Najlepiej jak zrobimy marynatę w pojemniku, który możemy zamknąć. Wkładamy mięso do marynaty i dokładnie je w niej obtaczamy. Zamykamy i odstawiamy do lodówki na minimum 24 godziny.
Ja swoje polędwiczki smażyłam na grillu elektrycznym, ale można je włożyć do rękawa do pieczenia i upiec w piekarniku. Ustawmy piekarnik czy grill na początku na maksymalną moc, ale po około 15 minutach zmniejszmy do połowy, żeby mięso pomału się piekło i nie wyschło. Gotowe powinno być po około godzinie. Z piekarnika możemy wyjąć bez obaw, że będzie surowe a z grilla możemy sprawdzić przekrawając je w najgrubszym miejscu.
Możemy je podać jako danie główne z surówką z sałaty lub pozostawić jako dodatek do kanapek. A jak znudzą Wam się kanapki zwykłe to kupcie chlebek pita i zróbcie sobie domową pitę z polędwiczkami. Pycha. Przepis umieszczę niebawem.
Smacznego!
niedziela, 19 stycznia 2014
Śniadanko
W związku z tym, że jest wieczór i niektórzy mogą planować sobie jutrzejszy jadłospis albo nie mogą się już doczekać śniadania, postanowiłam przedstawić Wam bardzo prostą sałatkę. Szybką i pożywną.
Sałatka z łososiem:
Potrzebne nam będzie:
80 g łososia wędzonego w kawałku
2 jajka ugotowane na twardo, koniecznie oznaczone cyfrą 0
kilka różyczek brokułów
3 łyżki jogurtu bałkańskiego lub innego równie gęstego
1 łyżeczka majonezu
zioła do pizzy lub prowansalskie oraz sól no i może pieprz taki świeżo mielony
Brokuły gotować na parze przez kilka minut. Jeżeli nie mamy parowaru to wystarczy ustawić sitko czy durszlak nad gotującą się wodą. Ważne, żeby zrobiły się miękkie, ale nie kapcie. Muszą być intensywnie zielone, wtedy będą smaczne. Jak już będą gotowe wrzućmy je do miski, niech do nich dołączą jajka pokrojone na większe kawałki i rozdrobniony łosoś. W osobnym naczyniu wymieszajmy jogurt, majonez i przyprawy. Na koniec wszystko razem połączmy. Odczekajmy, jak zdołamy około pół godziny, żeby smaki się połączyły.
Sałatkę można zapakować ze sobą do pracy.
Smacznego!
Sałatka z łososiem:
Potrzebne nam będzie:
80 g łososia wędzonego w kawałku
2 jajka ugotowane na twardo, koniecznie oznaczone cyfrą 0
kilka różyczek brokułów
3 łyżki jogurtu bałkańskiego lub innego równie gęstego
1 łyżeczka majonezu
zioła do pizzy lub prowansalskie oraz sól no i może pieprz taki świeżo mielony
Brokuły gotować na parze przez kilka minut. Jeżeli nie mamy parowaru to wystarczy ustawić sitko czy durszlak nad gotującą się wodą. Ważne, żeby zrobiły się miękkie, ale nie kapcie. Muszą być intensywnie zielone, wtedy będą smaczne. Jak już będą gotowe wrzućmy je do miski, niech do nich dołączą jajka pokrojone na większe kawałki i rozdrobniony łosoś. W osobnym naczyniu wymieszajmy jogurt, majonez i przyprawy. Na koniec wszystko razem połączmy. Odczekajmy, jak zdołamy około pół godziny, żeby smaki się połączyły.
Sałatkę można zapakować ze sobą do pracy.
Smacznego!
Słodkie conieco
Może to być deser, wieczorna przekąska, drugie śniadanie... W zasadzie możemy to jeść zawsze i jeżeli sobie zrobimy wcześniej, zapakujemy ze sobą i nie zapomnimy tego wziąć, to również wszędzie możemy to zjeść. A mowa tu o jabłku prażonym z płatkami owsianymi i bananem. Rzecz prosta, pyszna i na dodatek pożywna :)
Porcja dla jednej osoby:
1 duże jabłko
1 banan
1 garść płatków owsianych
kilka łyżek wody
Jabłko kroimy w małą kostkę. Wrzucamy do garnka, dodajemy płatki i rozdrobnionego banana. Podlewamy wodą i dusimy pod przykryciem na bardzo małym gazie. Od czasu do czasu koniecznie zajrzyjcie do środka i przemieszajcie, żeby się nie spaliło. Obserwujcie czy nie zajdzie potrzeba dolania wody. Jak już jabłko i płatki będą miękkie przekładamy na miseczkę, studzimy i jemy.
Smacznego!!!
Porcja dla jednej osoby:
1 duże jabłko
1 banan
1 garść płatków owsianych
kilka łyżek wody
Jabłko kroimy w małą kostkę. Wrzucamy do garnka, dodajemy płatki i rozdrobnionego banana. Podlewamy wodą i dusimy pod przykryciem na bardzo małym gazie. Od czasu do czasu koniecznie zajrzyjcie do środka i przemieszajcie, żeby się nie spaliło. Obserwujcie czy nie zajdzie potrzeba dolania wody. Jak już jabłko i płatki będą miękkie przekładamy na miseczkę, studzimy i jemy.
Smacznego!!!
sobota, 18 stycznia 2014
Królik w sosie jabłkowym
Po bardzo, baaaardzo długiej przerwie mam dla Was dużo przepisów. Mam nadzieję, że ciekawych. Spora ilość zajęć uniemożliwia mi spędzanie w kuchni tyle czasu ile kiedyś i ile bym chciała, ale staram się i postaram bardziej, żeby jednak znaleźć go troszkę.
Na początek polecam gulasz z królika w sosie jabłkowym. Mięciutkie mięso w oryginalnym sosie. Nawet moje dzieci nie marudziły, a to przecież nie kotlet :) Danie nie jest ciężkie dla żołądka. Jeżeli zrezygnujemy z przesmażania mięsa i od razu zaczniemy je dusić będzie na pewno lekkostrawne.
Około 300-400 mięsa z królika pokrojonego w kostkę
200 ml mleczka kokosowego
imbir, curry, gałka muszkatułowa
1 średnie jabłko
śmietana 12 % - mały pojemnik
mąka pszenna lub ryżowa do zagęszczenia sosu
sól
1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
1/2 łyżki oleju
Pokrojone mięso wrzucamy do garnka z nieprzywierającym dnem, na przykład teflonowego. Wlewamy olej i przesmażamy mięso około minuty. Możemy z tego zrezygnować i od razu zalać mięso mleczkiem kokosowym i dusić je. Dodajmy z mleczkiem również przyprawy. Sól możemy dodać na końcu, żeby mięso było jak najbardziej miękkie. Dolejmy wody, żeby wyszło trochę sosu, bo gwarantuję, że każdy będzie chciał dużą jego porcję :) W tym czasie obieramy jabłko i ścieramy je na największych oczkach tarki. Dodajemy do mięsa. Wsypujemy zmielone siemię lniane i dusimy,aż mięso będzie miękkie a jabłka się rozgotują. Pamiętajmy, żeby ogień był mały a garnek całkiem przykryty. Od czasu do czasu przemieszajmy. Po około 40 minutach sprawdźmy czy wszystko jest już miękkie. W 200 ml zimnej wody wymieszajmy dwie łyżki mąki i 1/2 kubka małej śmietany. Dodajmy to do sosu. Doprawmy solą. Jeżeli nadal nam brakuje jakiegoś smaku doprawmy po swojemu. Nie bójmy się dodać więcej gałki muszkatułowej. Świetnie się komponuje z tymi smakami. Może być również potrzebna odrobina cukru. Na końcu posypmy wszystko majerankiem.
Najlepiej będzie do tego pasować ryż, ale możemy spróbować z kaszą jaglaną lub makaronem.
Smacznego!!!
Na początek polecam gulasz z królika w sosie jabłkowym. Mięciutkie mięso w oryginalnym sosie. Nawet moje dzieci nie marudziły, a to przecież nie kotlet :) Danie nie jest ciężkie dla żołądka. Jeżeli zrezygnujemy z przesmażania mięsa i od razu zaczniemy je dusić będzie na pewno lekkostrawne.
Około 300-400 mięsa z królika pokrojonego w kostkę
200 ml mleczka kokosowego
imbir, curry, gałka muszkatułowa
1 średnie jabłko
śmietana 12 % - mały pojemnik
mąka pszenna lub ryżowa do zagęszczenia sosu
sól
1 łyżka zmielonego siemienia lnianego
1/2 łyżki oleju
Pokrojone mięso wrzucamy do garnka z nieprzywierającym dnem, na przykład teflonowego. Wlewamy olej i przesmażamy mięso około minuty. Możemy z tego zrezygnować i od razu zalać mięso mleczkiem kokosowym i dusić je. Dodajmy z mleczkiem również przyprawy. Sól możemy dodać na końcu, żeby mięso było jak najbardziej miękkie. Dolejmy wody, żeby wyszło trochę sosu, bo gwarantuję, że każdy będzie chciał dużą jego porcję :) W tym czasie obieramy jabłko i ścieramy je na największych oczkach tarki. Dodajemy do mięsa. Wsypujemy zmielone siemię lniane i dusimy,aż mięso będzie miękkie a jabłka się rozgotują. Pamiętajmy, żeby ogień był mały a garnek całkiem przykryty. Od czasu do czasu przemieszajmy. Po około 40 minutach sprawdźmy czy wszystko jest już miękkie. W 200 ml zimnej wody wymieszajmy dwie łyżki mąki i 1/2 kubka małej śmietany. Dodajmy to do sosu. Doprawmy solą. Jeżeli nadal nam brakuje jakiegoś smaku doprawmy po swojemu. Nie bójmy się dodać więcej gałki muszkatułowej. Świetnie się komponuje z tymi smakami. Może być również potrzebna odrobina cukru. Na końcu posypmy wszystko majerankiem.
Najlepiej będzie do tego pasować ryż, ale możemy spróbować z kaszą jaglaną lub makaronem.
Smacznego!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






